Formuła 1 w Singapurze

Grand Prix Singapore czyli Mistrzostwa Świata Formuły 1 co roku przyciągaja dziesiątki tysięcy kibiców z całego świata. W 2008 roku był pierwszym w historii wyścigiem odbywającym się w nocy przy sztucznym świetle, co również plasuje go w niechlubnej kategorii najbardziej niebezpiecznych. Tegoroczne Grand Prix trwało trzy dni od 20 (piątek) do 22 października (niedziela i wielki finał) a osobiście miałam okazje uczestniczyć w wyścigach przez dwa dni. Ceny biletów zaczynały się juz od 200 SGD za jeden dzień, jeżeli ktoś lubi planować i kupił bilety ze znacznym wyprzedzeniem. Nie jest to tania impreza, szczególnie biorąc pod uwagę pozostałe wydatki w formie czapek z daszkiem ulubionej drużyny, fast foodów czy napojów alkoholowych pomagających szczególnie Paniom przetrwać huk pędzących samochodów.

W zależności od rodzaju biletu możemy chodzić po wszystkich 4 strefach znajdujących się wokół toru o długości ponad 5 km. Czas eliminacji umijają występy mniejszych czy większych artystów, tak w tym roku w Singapurze gościli m.in. Swedish House Mafia, Muse, Gwen Stefani czy Red Hot Chili Peppers. Spacerując po Marina Bay Street Circuit trafimy też na darmowe tatuaże (zmywalne oczywiście), strefy relaksu, bary z pysznymi drinkami, czy konkursy na jak najszybszą wymianę kół.

Czy warto było?

Chodzenie po kilku strefach, szczególnie w ciągu dnia w temperaturze +32 stopnie może być uciążliwe a niesamowity hałas, który emitują samochody wyścigowe raczej nie jest polecany dla wrażliwców. Niemniej jednak, jest to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, gdzie możemy zobaczyć na żywo sławnych rajdowców w tym naszego Roberta Kubicę oraz poczuć na własnej skórze (dosłownie dostając kawałeczkiem opony w twarz) z jaką prędkością mkną samochody na tle fenomenalnej panoramy Singapuru. Na zakończenie rajdu czeka nas pokaz fajerwerków oraz impreza pod gwiazdami. Czego chcieć więcej? 🙂

Dodaj komentarz